Zawstydzili wielkich, choć nikt na nich nie stawiał. Oto nowi …

Eurowizja 2019: Conchita, Måns, Eleni i Wierka zachwycili publiczność świetnym występem

Piast przystępował do rundy finałowej na trzecim miejscu, mając siedem punktów straty do lidera Lechii i mającej tyle samo punktów (60) Legii. Wydawało się, że to między stołeczną drużyną a tą znad morza rozstrzygną się losy tytułu.

Drużyna Waldemara Fornalika jednak zwietrzyła swoją szansę – w siedmiu spotkaniach grupy mistrzowskiej zanotowała sześć zwycięstw i tylko jeden remis. Efekt? Historyczne mistrzostwo Polski, Legia wyprzedzona o cztery punkty, a Lechia o pięć.

Oto zawodnicy, którzy najbardziej przyczynili się do zdobycia tytułu:

Jakub Szmatuła. Wprawdzie przez większość sezonu między słupkami stał świetnie spisujący się Frantisek Plach, jednak Słowak doznał kontuzji i w trzech ostatnich spotkaniach z powodzeniem zastąpił go 38-latek, który w Piaście zaczynał sezon i jest już tam jedenasty rok. To właśnie on w ostatniej akcji meczu z Jagiellonią w 35. kolejce obronił rzut karny Jesusa Imaza. W efekcie wówczas Piast wygrał 2:1 i znacznie przybliżył się do tytułu. W dwóch pozostałych spotkaniach (z Pogonią i Lechem) zachował czyste konto.

Marcin Pietrowski. Solidność to chyba najlepsze słowo, które go cechuje. Jako prawy obrońca nie strzela dużo bramek (tylko jedna), nie asystuje (zero), ale i tak 31-latek wystąpił w 25 spotkaniach w sezonie. Do 2015 roku związany był tylko z Lechią Gdańsk. – Większą presję czułem, grając o utrzymanie – wyjawił po wywalczeniu mistrzowskiego tytułu były gdańszczan.

Aleksandar Sedlar. Będzie niespodzianką, jeśli 27-letni Serb nie sięgnie po tytuł najlepszego obrońcy ekstraklasy. W większości ze swoich 30 spotkań rozegranych w ekstraklasie trzymał obronę Piasta w ryzach – ma najwięcej odbiorów w lidze, a jakby tego było mało, był niezwykle skuteczny pod bramką przeciwnika – strzelił sześć goli. Władze Piasta powinny szybko działać, bo z końcem czerwca kończy mu się umowa.


Źródło: Newspix
Sedlar zdobył kilka ważnych bramek

Jakub Czerwiński. Zdobył trzy bramki mniej od swojego kolegi ze środka defensywy. Do Gliwic przychodził z Legii na początku poprzedniego roku, chciał więcej grać. I w tym sezonie rozegrał 36 spotkań. Stał się jednym z czołowych obrońców ligi, jak niegdyś w Pogoni Szczecin.

Mikkel Kirkesov. Jak ważny to piłkarz w talii Fornalika, niech świadczy liczba rozegranych spotkań. Duńczyk opuścił tylko jedno spotkanie (pauza za żółte kartki). Z powodu koloru włosów, skandynawskiego pochodzenia, pozycji na boisku i zaangażowania przypomina słynnego przed laty Norwega z Liverpoolu Johna Arne Riise. 27-letni piłkarz już trzy razy spadał z ligi i rok temu było blisko, by podwyższył ten dorobek z Piastem. Uniknął degradacji, a dwanaście miesięcy później doczekał się radości z powodu mistrzowskiego tytułu. Jeśli chodzi o grę w destrukcji, to lepszego na lewej stronie w ekstraklasie nie było. W ofensywie mógłby z nim konkurować tylko Filip Mladenović z Lechii.


Źródło: Newspix
Kirkeskov trafił do Piasta w 2018 roku

Martin Konczowski. Przez większość kariery związany z prawą obroną. W Piaście Fornalik, który zna go jeszcze z Ruchu Chorzów, przesunął go na skrzydło. I była to trafna decyzja. Zaliczył osiem decydujących podań do kolegów.

Tom Hateley. Pochodzi ze znanej piłkarskiej rodziny. Jego dziadek Tony występował przed laty w Chelsea i Liverpoolu, a ojca Marka do dziś wspominają w Glasgow Rangers. Ten drugi, po strzeleniu gola Interowi, został też bohaterem Milanu. Teraz i syn przeszedł do historii Piasta. 29-letni Anglik nie tylko w destrukcji się wyróżnia. Przydatny jest także w ataku. Do czterech goli dołożył w tym sezonie pięć asyst. Jego dziadek Tony grał w Chelsea i Liverpoolu. Ojciec Mark grał m.in w Glasgow Rangers i AC Milan.

Patryk Dziczek. Choć na razie nie ma wybitnych statystyk, jeśli chodzi o liczby (trzy gole w tym sezonie), to ma dopiero 21 lat i wkrótce może zostać najdroższym zawodnikiem klubu, którego jest wychowankiem. Reprezentacja będzie miała z niego ogromny pożytek. Na razie ma kadra do lat 21.


Źródło: Newspix
Dziczek to wciąż młody zawodnik

Jorge Felix. Wychowanek Atletico był za słaby na Hiszpanię, więc z pocałowaniem ręki latem ubiegłego roku przyjął ofertę Piasta. 27-latek spisał się bez zarzutu. W 34 spotkaniach strzelił sześć goli i zanotował cztery asysty.

Piotr Parzyszek. Urodził się w Polsce, ale gdy miał kilka lat, wyjechał do Holandii. I to tam uczył się grać w piłkę, choć zahaczył też o inne kraje. Do Piasta trafił przed sezonem z VVV Venlo. Cztery asysty i dziewięć bramek, w tym ta decydująca o mistrzostwie, wystawia mu dobre świadectwo. Dobre, bo gdyby jeszcze wykorzystywał wszystkie sytuacje, które miał, byłoby z czerwonym paskiem.


Źródło: Newspix
Parzyszek wrócił do Polski i świetnie się odnalazł

Joel Valencia. Motor napędowy Piasta i człowiek z najciekawszym życiorysem w składzie Piasta. Mama urodziła go, gdy miała 14 lat, a gdy on sam miał lat 16, zadebiutował w barwach Realu Saragossa w meczu z Realem Madryt z Cristiano Ronaldo w składzie. Sześć goli i sześć asyst – to jego dorobek. A ile sytuacji wykreował…


Źródło: Newspix
Valencia dyrygował grą Piasta

Kluczowi rezerwowi:

Tomasz Jodłowiec. Kolejny były piłkarz Legii, który po mistrzowskim sezonie najprawdopodobniej wróci do Warszawy. We wspomnianym meczu z Jagiellonią 33-letni defensywny pomocnik strzelił najprawdopodobniej najpiękniejszego i najważniejszego gola w życiu. Łącznie uzbierał ich cztery. Asyst tyle samo.

Gerard Badia. Ulubieniec i legenda Gliwic, sam też otwarcie mówi, że kocha to miasto. Prawdziwy kapitan, dobry duch zespołu. Hiszpański pomocnik wykręcił siedem asyst i dwa gole.

Michal Papadopulos. Czeski doświadczony napastnik już siódmy rok biega po polskich boiskach, a w Gliwicach od 2017 roku. Wprawdzie na palcach jednej ręki można policzyć mecze, które rozegrał od początku do końca (łącznie 32 spotkania), ale i tak zdołał pięć razy wpisać się na listę strzelców i zaliczyć cztery kluczowe podania.

W sezonie 2018/19 grali jeszcze: Uros Korun, Tomasz Mokwa, Patryk Sokołowski, Aleksander Jagiełło, Paweł Tomczyk, Mateusz Mak, Denis Gojko, Karol Stanek, Karsten Ayong.


Czytaj więcej…

Zawstydzili wielkich, choć nikt na nich nie stawiał. Oto nowi …

19 maja ubiegłego roku pokonali Termalicę Nieciecza 4:0 i zaczęli świętowanie z powodu utrzymania się w ekstraklasie. Dokładnie rok później w Gliwicach znów nastała euforia. Tym razem za sprawą sensacyjnego zdobycia historycznego mistrzostwa Polski …

Źródło: TVN24 Sport

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *