Zamach w Nowej Zelandii. YouTube usuwa nagranie, Facebook …

Zamachowiec z Christchurch transmitował na żywo atak na dwa meczety, a materiały zamieszczone zostały również na YouTubie i Twitterze. YouTube szybko ogłosił, że robi wszystko, by usnąć wszystkie zamieszczone na platformie kopie i fragmenty wideo. Rozgorzała jednak dyskusja o tym, czy i jak można zablokować potencjalnych naśladowców sprawcy zamachu w Nowej Zelandii. 

Wydaje się, że odfiltrowanie filmów z zapisem zamachu powinno być proste – YouTube ma narzędzie Content ID umożliwiające identyfikację wideo i wykrywanie jego kopii. Usunięcie plików i zablokowanie kont, z których zostały udostępnione, powinno się więc odbyć automatycznie. Jednak jak podaje „The Verge”, problem jest z tymi nagraniami, których wideo z zamachu jest tylko fragmentem. Tym plikom nadawana jest flaga, są przekierowane do moderatorów – pracowników YouTube'a – którzy muszą je przejrzeć i dopiero wtedy zdecydować, czy nagrania naruszają politykę i zasady firmy. A to wydłuża całą procedurę. Trzeba dodać jeszcze, że Content ID potrzebuje minut, a czasem godzin, by zarejestrować plik, a potem go ocenić. 

Mimo wszystko nie ma sytuacji, w której wideo byłoby łatwo dostępne po wpisaniu w wyszukiwarkę słów kluczowych. – Wydaje się, że z bardzo radykalnymi treściami te firmy sobie radzą. One oczywiście działają post factum. Ale wygląda na to, że nadgoniły. Być może historia tych filmów zatacza szersze kręgi niż same filmy – mówił w TOK FM dr Alek Tarkowski, dyrektor Centrum Cyfrowego. Należy jednak dodać, że na Facebooka spadła fala krytyki za to, że potrzebował aż 17 minut, by przerwać transmisję z zamachu. Brytyjski poseł napisał na Twitterze, zwracając się do Google'a, Twittera, Facebooka czy właśnie YouTube'a (który należy do Google), że „muszą robić więcej, by powstrzymać promowanie ekstremizmu za ich pośrednictwem”. 

Gość Karoliny Głowackiej przyznał jednak, że sytuacja z Nowej Zelandii pokazała problem, z którym nie wiadomo, co począć. – Trochę nie wiadomo, co zrobić ze światem komunikacji, w którym na tych samych zasadach może się porozumiewać ekstremista, grupa nastolatków z klasy czy rodzina. Wszyscy używają tych samych technologii – tłumaczył.  

Jak dodał, problem mają oczywiście pośrednicy udostępniający treści w sieci, czyli właśnie giganci jak Facebook, YouTube czy Twitter. Ale zadanie do odrobienia mamy my sami – to społeczeństwo tworzy popyt. – Jestem pewien, że jest bardzo dużo ludzi, którzy słysząc o tym, co się stało, uznali za naturalne spróbować zobaczyć, co jest w tym filmie – mówił gość Karoliny Głowackiej. – Jest duża część osób, dla których jest to pewne doniesienie medialne. Oczywiście uogólniam, ale jest dużo osób, które oglądają te treści – mówił. Warto dodać, że YouTube w swojej polityce dopuszcza treści drastyczne, o ile mają one walor informacyjny, newsowy. Wówczas muszą być oznaczone restrykcją wiekową. 

Tymczasem nie zanosi się, by udało się usunąć z internetu wszelkie przejawy ekstremizmu. – Radykalizm istnieje w internecie. Środki informacji służą ekstremistom czy radykałom tak samo, jak służą nam wszystkim. Jest to pewna oczywistość, pytanie, co z tym zrobić – mówił gość TOK FM. Przyznał, że w sytuacji takiej, z jaką mieliśmy do czynienia w Nowej Zelandii, może nasuwać się opcja zamknięcia czy chociaż przyblokowania internetu. Opcja tyleż radykalna, co niewykonalna. 

– Liczymy, że algorytmy, ta umowna sztuczna inteligencja nas zbawi. Żyjemy w świecie, w którym potrafimy bez kłopotu identyfikować klipy muzyczne, oceniać, czyja to treść i kto powinien dostać pieniądze za ich rozpowszechnianie. Pytanie, jak szybko możemy wyłapać klip, który jest na żywo? Przecież wiele osób w tym czasie pewnie pokazywało np. jak pływa na desce surfingowej – wskazywał Alek Tarkowski. – Istotne, by naszym myśleniem o tym nie kierował tylko strach, ale też pomysły na działanie sfery publicznej – podkreślił.  

W dwóch atakach na meczety w Christchurch zginęło 49 osób, niemal 50 zostało rannych. 


Czytaj więcej…

Zamach w Nowej Zelandii. YouTube usuwa nagranie, Facebook …

Zamachowiec z Christchurch transmitował na żywo atak na dwa meczety, a materiały zamieszczone zostały również na YouTubie i Twitterze. YouTube szybko ogłosił, że robi wszystko … Ale wygląda na to, że nadgoniły. Być może historia tych filmów zatacza szersze kręgi niż same filmy – mówił w TOK FM dr Alek Tarkowski, dyrektor Centrum Cyfrowego. Należy jednak dodać, że na Facebooka spadła fala krytyki za to, że potrzebował aż 17 minut, by przerwać transmisję z zamachu. Brytyjski poseł napisał na Twitterze, …

Źródło: tokfm.pl

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *