Wybory na Ukrainie: Moskwa dyscyplinuje swoich

Wybory na Ukrainie: Moskwa dyscyplinuje swoich

Sankcjami zostali objęci m.in. Aleksandr Wiłkuł i były deputowany oraz biznesmen Wadim Nowinski. Wiłkuł nie tylko odmówił poparcia Bojki, ale i sam wystartował, odbierając głosy głównemu kandydatowi Rosji i według wstępnych rezultatów zajmując siódme miejsce.

W Rosji zamrożono ich aktywa finansowe, cios bardzo bolesny, bo w obawie przed ukraińskim wymiarem sprawiedliwości większość kapitałów trzymali właśnie tam.

– Kreml uważa, że gdyby skłóceni prorosyjscy politycy połączyli się, to Bojko (który ostatecznie okazał się czwartym w wyścigu prezydenckim – red.) miałby duże szanse na zajęcie trzeciego miejsca, a być może i drugiego – co łączyłoby się z jego udziałem w drugiej turze wyborów – tłumaczy Makarkin w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Moskwa bardzo negatywnie zareagowała na działania rozłamowców, również dlatego, że „na wschodzie Ukrainy przeprowadzono naprawdę dużą mobilizację do głosowania na Bojkę”.

– Wszyscy, którzy w Rosji żyją jeszcze iluzją, że większość Ukraińców w rzeczywistości chce wrócić w objęcia Rosji, bardzo się mylą i obecne wybory są tego potwierdzeniem – stwierdził kijowski analityk Wołodymyr Fesenko.

Kreml nie miał złudzeń, że ktokolwiek z jego ukraińskich popleczników miałby szansę zostać prezydentem Ukrainy. Obecnie dyscyplinuje ich sankcjami, mając w perspektywie jesienne wybory parlamentarne nad Dnieprem. – Kreml próbuje stworzyć silny blok na te właśnie wybory. Celem jest sformowanie mocnej frakcji – mówi Makarkin.

Zobacz także: Wybory na Ukrainie. Cząstkowe wyniki głosowania

Rosja próbuje jeszcze pośrednio wpływać na zwycięskich kandydatów, przede wszystkim Wołodymyra Zelenskiego. – Uważnie obserwujemy ich oświadczenia, szczególnie w części dotyczącej naszego kraju, wzajemnych stosunków i losu Donbasu – mówił sekretarz prasowy Kremla Dmitrij Pieskow. Mający obecnie największe szanse na zwycięstwo Zelenski powiedział już, że spotkawszy Putina, spytałby go: „No dobra, w końcu oddaliście nasze terytoria. A ile jeszcze gotowi jesteście dać rekompensaty za to, że je odebraliście i pomagaliście ludziom, którzy dokonywali eskalacji konfliktu na Krymie i w Donbasie?”.

– Jesteśmy gotowi wytłumaczyć każdemu obywatelowi Ukrainy, że Rosja nie okupuje żadnych jej terytoriów. Temat odebrania jakoby siłą półwyspu zamknięty jest raz na zawsze – komentował Pieskow wypowiedzi komika.

Zobacz także: Jak głosowali Ukraińcy w Polsce? Poroszenko tuż za Zełeńskim, Tymoszenko poza podium

Jednocześnie cały czas rozważana jest w Moskwie możliwość nieuznania wyniku ukraińskich wyborów prezydenckich. Projekt odpowiedniej uchwały złożył w Dumie Władimir Żyrinowski jeszcze w zeszłym tygodniu. Obecnie zaaprobował go parlamentarny komitet ds. WNP i eurazjatyckiej integracji. Według szefa tego komitetu Leonida Kałasznikowa podstawą ma być niedopuszczenie do głosowania mieszkańców Donbasu. Ale ukraińskie władze zezwalały im (oraz mieszkańcom Krymu) na udział w wyborach w komisjach najbliższych linii frontu (w której są wyznaczone punkty jej przekraczania). Nie otwarto natomiast żadnych komisji na terenie Rosji, prosząc wyborców, by w miarę możliwości głosowali w sąsiednich krajach.

– Nie wykluczam żadnych wariantów, ale za wcześnie o tym mówić – stwierdził z kolei szef senackiej Komisji Spraw Zagranicznych Konstantin Kosaczow. Po Dumie Senat musiałby przegłosować taką uchwałę. – Należy przyjrzeć się przebiegowi drugiej tury – zastrzegał.

Ale Żyrinowski wyznaczył głosowanie już na 2 kwietnia.

• Trzecia w pierwszej turze Julia Tymoszenko (według nieoficjalnych wyników zdobyła 13,3 proc. głosów), była premier i szefowa partii Batkiwszczyna, namawia Zełenskiego, jak spekulują ukraińskie media, do współpracy podczas wyborów parlamentarnych. W sztabie komika zaprzeczają, ale nic nie wykluczają.

• Czwartą pozycję zajął kandydat prorosyjskich sił Jurij Bojko (11,5 proc.). W drugiej turze prawdopodobnie nie poprze żadnego z kandydatów. Z sondaży wynika, że większość jego wyborców sympatyzuje z Zełenskim.

• Piąty Anatolij Hrycenko (7 proc.), były minister obrony, już zapowiedział, że „pod żadnym warunkiem” nie poprze Poroszenki, bo „nie chce kolejnych pięciu lat kłamst i maruderstwa”. Nie zamierza też namawiać do głosowania na komika, bo „go nie zna”.

• Szóstą pozycję zajął Ihor Smeszko (6 proc.), były szef SBU. Publicznie krytykuje prezydenta, ale w wyborach wystartował, będąc doradcą w jego administracji. Media od początku spekulowały, że jego wyborcy to tak naprawdę wyborcy Poroszenki.

Jeszcze w niedzielę wieczorem Petro Poroszenko zaprosił Wołodymyra Zełenskiego do udziału w debacie transmitowanej przez telewizję. Zwycięzca pierwszej tury zaproszenie przyjął i stwierdził, że dla niego nie ma „znaczenia z kim będzie debatować”. Data starcia miała zostać ustalona tuż po ogłoszeniu oficjalnych wyników pierwszej tury wyborów.

(KF)


Czytaj więcej…

Wybory na Ukrainie: Moskwa dyscyplinuje swoich

Kreml nie miał złudzeń, że ktokolwiek z jego ukraińskich popleczników miałby szansę zostać prezydentem Ukrainy. Obecnie dyscyplinuje ich sankcjami, mając w perspektywie jesienne wybory parlamentarne nad Dnieprem. – Kreml próbuje stworzyć silny …

Źródło: Onet.pl

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *