Wojciech Fibak: Hubert Hurkacz gra już jak Top 10. Żeby z nim …

Wojciech Fibak: Hubert Hurkacz gra już jak Top 10. Żeby z nim ...

BARTOSZ GĘBICZ: Wygrany mecz z Dominikiem Thiemem otworzył światu oczy na Huberta Hurkacza?

WOJCIECH FIBAK: My o jego potencjale wiedzieliśmy wcześniej, Bresnik czy Leitgeb też przeczuwali, do czego jest zdolny, ale wiele osób faktycznie dzięki temu zwycięstwu zobaczyło, na co tak naprawdę stać Hurkacza. W środowisku chyba nikt nie spodziewał się, że w Miami tak łatwo poradzi sobie z Thiemem. Topspiny Dominika, wyrządzające tyle krzywdy innym, nie robiły na Hubercie absolutnie żadnego wrażenia. Forhendowe, gdy dochodziło do wymian po crossie, szybko były gaszone. Bekhend został całkowicie zneutralizowany. Do tego po serwisach Austriaka właściwie wszystkie returny wracały, nie dostawał po nich niemal żadnych punktów na sucho…

Można powiedzieć – Djoković i Murray z najlepszych czasów.

Hubert gra od nich szybciej i jeszcze nowocześniej. Ma niesamowitą łatwość poruszania się i przechodzenia do ataku. Te wypady do siatki były planowane w idealnych momentach i z wielkim wyczuciem. W ciągu ostatniego miesiąca Hubert zyskał niesamowitą regularność przy tych najtrudniejszych, najbardziej ryzykownych, płaskich i wymagających precyzji uderzeniach. Ta regularność jest po prostu porażająca! Te zagrania przychodzą mu lekko, łatwo, płynnie, swobodnie. Powiedziałbym, że fruwa teraz w jakimś balecie. Czasami to się przesunie w lewo, to da mały krok w prawo i już ma piłkę w zasięgu. A przeciwnik kursuje z narożnika w narożnik. Proszę zauważyć, jak dużo Thiem musiał biegać, żeby w ogóle ustawić się do piłki. Te jego zamachy wymagają odległości, ale to co musiał robić z Hurkaczem, to już było bardzo, bardzo dużo. Austriak potrzebował nieziemsko dobrego tenisa, żeby móc pokonać Polaka. Tak samo wcześniej Pouille czy Nishikori. Hubert doskonale radzi sobie z konkurentami, którzy grają tenis uporządkowany, z linii końcowej. Może z Nadalem czy Djokoviciem – czekam na te mecze, które dadzą odpowiedź na wiele pytań – byłoby nieco inaczej. Bardziej niebezpieczni byliby jednak w tej chwili zapewne rywale typu Isner czy Raonic.

Przed Hurkaczem teraz spotkanie z 18-letnim Felixem Auger-Aliassime. Młody Kanadyjczyk to też inny gracz niż Thiem…

Tak, wielki talent, ale jego tenis to dziś jeszcze gra trochę na wariackich papierach. To jest takie stadium jak u Huberta rok czy dwa lata temu. To są szarpnięcia jak u Shapovalova. I z tego powodu spotkanie może być ciasne, podobnie jak to z Denisem w Indian Wells. Hubert będzie w innej sytuacji niż z Thiemem – tu grał na luzie, z pełną swobodą, teraz będzie faworytem. Moim zdaniem spokojnie sobie z tym jednak poradzi. Faworytem był też z Berrettinim i zagrał jak profesor. Ma zimną głowę, w trudnych chwilach pogodne, pozytywne nastawienie, a to bardzo w takich sytuacjach pomaga. Promieniuje z niego taka stabilność, pewność i konsekwencja, że od razu człowiek ma poczucie, że to projekt nie na dzień czy tydzień, a na lata. No i jeszcze to niezwykłe zachowanie. Gdy patrzymy na Huberta to odnosimy wrażenie, że mamy przed sobą jakiegoś dżentelmena. Bije brawo po udanych zagraniach, przeprasza, gdy coś jest zagrane nieczysto, nawet wtedy, gdy nie musi tego robić. Rywal czuje, że po drugiej strony stoi ktoś naprawdę dobry, ale równocześnie ktoś uczciwy, skromny, kontrolujący swoje emocje, ktoś, kto zasługuje na szacunek. Uważam, że to najlepsza możliwa reklama polskiego tenisa. Powiem więcej: to najlepsza możliwa reklama Polski!

Po tym, co teraz obserwujemy, muszę o to zapytać. Czy wyobraża pan sobie, że po Wimbledonie obecnie 54. Hubert Hurkacz będzie już graczem pierwszej dwudziestki? Przed nim kilka wielkich turniejów na ziemi – Monte Carlo, Barcelona, Madryt, Rzym, potem Roland Garros i trawa zakończona Wimbledonem. Kopalnia punktów. A wtedy, patrząc ile teraz zdobywa, praktycznie niczego nie musi bronić…

Najpierw ciągle jest jednak Miami, a tu patrząc na drabinkę naprawdę mnóstwo rzeczy można jeszcze zrealizować i osiągnąć. Ani Basilaszwili, ani Ćorić czy Kyrgios, ani nikt inny w tej sekcji, nie są po ewentualnym zwycięstwie w trzeciej rundzie przeszkodą nie do przejścia. Hubert teraz gra jak tenisista z Top 10. Ziemia, choć oczywiście wcale nie musi się tak zdarzyć, może mu jednak nie sprzyjać tak jak beton. „Wolne” turnieje rozgrywane na wysokości morza jak Monte Carlo czy Barcelona pewnie będą trudniejsze. W nich to Thiem będzie miał w takim pojedynku większe szanse, by wygrać jak wrocławianin 6:4, 6:4. Ale już szybsze Madryt czy Paryż to zupełnie inna bajka. Tam Hurkacz pokazał już z Ciliciem, że naprawdę stać go na sukces. Na trawie może być jeszcze lepiej, bo styl ma wprost stworzony do tej nawierzchni. Jeśli tylko ułoży odpowiednią taktykę, to postawi gwiazdom piekielnie trudne warunki.

Tenisiści, którzy wygrywali kiedyś challenger w pana rodzinnym Poznaniu, mają niesamowitą łatwość rozpędzania karier. Kiedyś Jerzy Janowicz, potem David Goffin, Lucas Pouille, teraz Hubert Hurkacz…

To prawda. I po tym, co teraz widzimy, wiem jedno: Hubert może z tej grupy dojść zdecydowanie najdalej!


Czytaj więcej…

Wojciech Fibak: Hubert Hurkacz gra już jak Top 10. Żeby z nim …

Hubert Hurkacz już po Wimbledonie może się znaleźć w pierwszej dwudziestce rankingu ATP. A może nawet jeszcze wyżej. Wymieniłem uwagi z trenerem Dominica Thiema Gunterem Bresnikiem. Jest pod wielkim wrażeniem, jak się tenisowo rozwinął.

Źródło: Przegląd Sportowy

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *