"What/If": wstydliwa przyjemność wyniesiona na nowy poziom …

Złote Jajo / Złota Kura po Kuchennych rewolucjach [OPINIE, MENU ...

Powiedzmy to sobie otwarcie: „What/If” to nie są serialowe wyżyny. Ale jest to coś, od czego nie będziecie mogli się oderwać. Produkcja otwarcie nawiązuje do „Niemoralnej propozycji” Adriana Lyne’a z 1993 roku, w której Robert Redford oferuje granemu przez Demi Moore i Woody’ego Harrelsona małżeństwu milion dolarów za noc spędzoną z piękniejszą połówką tego związku. Stojąca u progu bankructwa para przyjmuje ofertę, po czym musi się borykać z jej – oczywiście – moralnymi konsekwencjami. „Niemoralną propozycję” trudno było traktować poważnie już w momencie premiery, bo jej aspiracje rozbijały się o tandetę – choć pewnie twórcom jakoś szczególnie nie zależało na tym, żeby od tej tandety uciec. Miało być seksownie, i było.

Nieco podobnie jest w przypadku „What/If”, którego punktem wyjścia są problemy finansowe zakochanego w sobie na zabój małżeństwa. A konkretnie problemy idealistycznej i naiwnej Lisy (Jane Levy), której mający zrewolucjonizować medycynę start-up nie może znaleźć dofinansowania. Wówczas na scenę wkracza ona – zimna, znana z braku skrupułów miliarderka, która zagaja w barze z pozoru niezobowiązującą rozmowę z mężem Lisy, Seanem (Blake Jenner). Anne Montgomery, bo tak się ta nieznosząca sprzeciwu blondynka nazywa, wydała niedawno bestsellerową książkę zatytułowaną „At Any Cost” (za wszelką cenę, a jakże). Grana przez Zellweger Anne proponuje Lisie i Seanowi wsparcie finansowe start-upu w wysokości – bagatela! – 80 mln dolarów. Ale stawia jeden warunek: jedna noc z Seanem. Jak nietrudno się domyślić, para się zgadza, przeżywając wcześniej całą serię moralnych dylematów.

Foto: Materiały prasowe


"What/If" – kadr z serialu

To dopiero początek intrygi. Z czasem okazuje się, że Anne, ewidentnie skrywająca jakąś tajemnicę, która pchnęła ją na ścieżkę, którą obecnie podąża, planowała ten ruch od dawna, angażując w swój niecny plan osoby z przeszłości pary. Jej decyzje odnośnie funkcjonowania start-upu nie podobają się Lisie. Co więcej, wygląda na to, że wyrzuty sumienia i konsekwencje owej jednej nocy będą małżeństwu towarzyszyć jeszcze długo. Zaczyna się wzajemne obwinianie się, co zupełnie niezdziwiona tym Anne wita z pełnym szyderstwa uśmieszkiem na twarzy. Wszystko przewidziała. Już na samym początku poznajemy jej życiową filozofię, sprowadzającą się do odrzucenia zasad etycznych: „Prawdziwa wielkość przychodzi do tych, którzy są gotowi osiągnąć ją za wszelką cenę” – mówi.

Renée Zellweger wypowiada podobnych kwestii sporo, na co widzowie mogą zareagować tylko w jeden sposób: pełnym nieposkromionej uciechy zażenowaniem. Cała postać Anne zbudowana jest z takich ocierających się o banał i camp klisz. Choć trzeba przyznać, że inwencja twórców zabrnęła w rejony, których trudno się było spodziewać. Dla podkreślenia faktu, że Anne jest manipulatorką polującą na ludzi, pozwolono jej strzelać z łuku do tarczy. W kuchni. Ponadto Anne posiada zamknięty w szklanym sześcianie pęk tajemniczych kluczy. Chętnie też pisze piórem. I korzysta z dyktafonu rodem z lat 90. To niemożliwe, aby twórcy traktowali to wszystko z pełną powagą, mimo że serial wydaje się w niej zanurzony. Pragnę wierzyć, że zostało to tak pomyślane, aby zapewnić widzom maksimum grzesznej przyjemności.

Foto: Materiały prasowe


"What/If" – kadr z serialu

Przyjemność tę gwarantują również ociekające bogactwem wnętrza domów Anne, jej piękne sukienki i ultra drogie artefakty. Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że oto znaleźliśmy się w thrillerze z gatunku neo-noir rodem z lat 90., którego kluczowym elementem jest seks. Trochę jak w „Nagim instynkcie” czy „Sliver”, który wyszedł zresztą spod ręki Phillipa Noyce’a, reżysera dwóch pierwszych odcinków „What/If”. Trzeba przyznać, że Zellweger w postaci wzorowanej na bohaterkach granych przez Sharon Stone, odnajduje się doskonale. Kiedy jest w centrum uwagi, serial zyskuje nieco zaskakujący sznyt. Trudno to niestety powiedzieć o pozostałych bohaterach, których perypetie wydają się jedynie irytującym tłem dla postaci Anne.

„What/If” mogę polecić z – nomen omen – czystym sumieniem wszystkim tym, którzy lubią się zastanawiać, czy to, co oglądają jest dobre, czy jednak złe, i brną dalej, by się o tym przekonać. Zapewniam, że nie będziecie żałować ani minuty spędzonej z tym serialem, choć rozum podpowiada zupełnie co innego. 


Czytaj więcej…

"What/If": wstydliwa przyjemność wyniesiona na nowy poziom …

Jeśli Renée Zellweger kojarzy wam się tylko i wyłącznie z rolą niezbyt rozgarniętej, trochę nieporadnej i stale walczącej z kilogramami i uzależnieniami Bridget Jones, teraz się to zmieni. W serialu Netfliksa "What/If", który swoją premierę ma 24 maja, aktorka …

Źródło: Onet.pl

"What/If" – nowy serial, nowa Renée Zellweger. Już nie urocza i …

Bo, jak przekonuje bohaterka „What/If”, „prawdziwa wielkość staje się udziałem tylko tych, którzy gotowi są jej poszukiwać za wszelką cenę”. Te ostatnie trzy słowa na wypadek, gdyby durny widz nie pojął, że właśnie usłyszał życiowe credo Anne, zostają …

Źródło: Gazeta Wyborcza

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *