Recenzja RAGE 2. Krzyk wściekłości na całe pustkowia

Recenzja RAGE 2. Krzyk wściekłości na całe pustkowia

To, z czego pierwszy RAGE był najszerzej znany, to w rekordowy sposób “ścięta” fabuła. A właściwie jej końcówka. Twórcy byli tego zresztą doskonale świadomi i śmianie się z ewidentnie pisanego na kolanie zakończenia uczynili jedną z podpór marketingowego przekazu promującego sequel. W przypadku “dwójki” widać, że tej części gry poświęcono zdecydowanie więcej czasu, wszystko ma wyraźnie zarysowany początek i koniec… który choć nie jest przesadnie wybitny, to przynajmniej w logiczny i sensowny sposób prowadzi nas od punktu A do punktu B.

Nie oznacza to bynajmniej, że twórcom należą się za całokształt owacje na stojąco – wykonano tu po prostu solidną, choć dość przeciętną robotę. W normalnych warunkach – puściłbym to mimo wszystko płazem, od strzelanek nie oczekuje się w końcu oscarowych scenariuszy, ale w przypadku RAGE 2 trzeba jednak odhaczyć to jako minus. Powód? Twórcy bardzo wyraźnie starają się udowodnić graczowi, że to głęboki, pełen niuansów świat, ale próba budowy postaci, klimatu i całej reszty związanej z narracją oraz dialogami – wychodzi po prostu średnio. Widać inspiracje absurdalnym poczuciem humoru Borderlands, ale niestety – do dzieła od Gearbox trochę tu brakuje. Paradoksalnie, gdyby zdecydowano się na fabularny minimalizm i mniej gadania – gra wypadałaby znacznie lepiej. 

Foto: Bethesda


RAGE 2 – screenshot z gry

Niemniej – jest jak jest, a nasz bohater (mężczyzna lub kobieta, wybieramy na początku zabawy), dość szybko rusza do boju jako ostatni Strażnik. Nieco z przypadku, nieco z przeznaczenia, zadaniem protagonisty jest położenie kresu złej Władzy oraz stojącego na jej czele generała Crossa. Aby stawić mu czoła musimy się oczywiście odpowiednio przygotować, a to oznacza przekonanie do udzielenia nam pomocy (i reaktywacji tajemniczego projektu Sztylet) trzech postaci – doktora Kvasira, burmistrz Hagar oraz przywódcę Marshalla, których fani poprzedniej części doskonale kojarzą. Aby przeciągnąć weteranów na naszą stronę musimy wykonywać dla nich specjalne misje – dopiero po osiągnięciu odpowiedniego poziomu punktów wpływu, możemy ruszać na starcie z “głównym złym”. Na papierze – brzmi jak najgorszy koszmar level-gatingu – ale szczęśliwie wszystkie wymagania nie są wyśrubowane i “warunki” spełnia się w dość naturalny i szybki sposób. 

Foto: Bethesda


RAGE 2 – screenshot z gry

Samą przychylność wymienionej trójki zdobywamy naturalnie realizując znajdujące się na mapie aktywności. Tych jest kilka typów, ale jak nie trudno się domyślić – praktycznie wszystkie skupiają się na walce. I tak mamy w RAGE 2 oczyszczanie obozów bandytów, wybijanie gniazd mutantów, niszczenie wież Władzy, zabawy w łowcę nagród, demolowanie jeżdżących konwojów, odszukiwanie meteorytów oraz Ark i kilka innych, podobnych propozycji. W każdym przypadku możemy natknąć się na różny poziom trudności danego wyzwania – punktowanego od 1 do 10, przy czym ten ostatni oznaczania naturalnie największe natężenie oponentów. System wydaje się dość prosty, a po wybiciu wszystkich przeciwników, możemy dodatkowo oddać się eksploracji danej lokacji. Oszukując m.in. specjalne skrzynki zyskujemy nowe składniki, amunicję, pieniądze czy też specjalne komponenty. 

Foto: Bethesda


RAGE 2 – screenshot z gry

Niestety, problem RAGE 2 polega na tym, że choć samych znaczników na mapie z dodatkowymi aktywnościami jest od zatrzęsienia to całość koniec końców… szybko staje się powtarzalna. Po zrealizowaniu odpowiednich “poziomów” wpływu u poszczególnych osób, nie odczuwałem żadnej palącej potrzeby przebijania się przez kolejne zastępy. Z poczucia recenzenckiego obowiązku i tak odbębniłem około połowę znaczników na mapie (wraz z głównym wątkiem zajęło mi to około 12 godzin, przy czym zrobienie wszystkiego na 100%, łącznie ze znajdźkami, to tak na oko około 30-40 godzin gry), ale po pierwszych trzech godzinach zabawy jesteśmy w stanie zobaczyć wszystko, co tytuł ma do zaoferowania. Jeżeli ktoś jest zwolennikiem open-worldowej formuły rodem z serii Far Cry – będzie zadowolony, całej reszcie polecam nie wiązanie z tym aspektem rozgrywki przesadnie wielkich nadziei. 

Foto: Bethesda


RAGE 2 – screenshot z gry

Niemniej, choć same nagrody i “powód” dla robienia kolejnych aktywności nie należę do najwybitniejszych, to kiedy rzucamy się w wir walki – na nudę z pewnością narzekać nie będziemy. Sekwencje strzelanin, zwłaszcza na mniejszych, zamkniętych obszarach, zrealizowano absolutnie genialnie i RAGE 2 jest pod tym względem w czołówce dynamicznych strzelanek z ostatnich lat. Feeling każdej broni jest genialny, a w połączeniu z dostępnymi umiejętnościami (np. przyciąganie przeciwników czy też atak z powietrza) daje to niemal nieograniczone pokłady efektownej demolki. Po aktywowaniu tzw. Przesteru – czyli ładującego się podczas walki “god mode” – całość staje się jeszcze bardziej szalona. I nie mówię tu tylko o przyspieszającej muzyce czy trzęsącym się ekranie – nasz bohater wpadając w tytułowy “szał” zamienia się w perfekcyjne narzędzie zniszczenia, a jego bronie i umiejętności zyskują dodatkowe, śmiercionośne efekty. 

Foto: Bethesda


RAGE 2 – screenshot z gry

Każdą z tychże broni i umiejętności można oczywiście dodatkowo ulepszać. Sam system rozwoju postaci, choć prostolinijny, dość wyraźnie zmienia zakres tego, co protagonista potrafi podczas walki. Zdobywane podczas rozgrywki specjalne punkty warto więc wydawać, bo nie tylko znacznie ułatwiają kolejne starcia, ale i sprawiają, że “flow” rozgrywki jest jeszcze płynniejszy. Jeżeli zastanawiacie się nad zakupem czegoś, co po prostu pozwoli wam “fajnie postrzelać”, a jakiejkolwiek misje traktujecie jedynie jako wymówkę do tego, aby w kogoś wpakować nieco ołowiu – RAGE 2 w zupełności spełni wasze oczekiwania. Gra podczas sekwencji strzelankowych wypada fenomenalnie, ale niestety bardzo kuleje w chwilach “pomiędzy”. 

Foto: Bethesda


RAGE 2 – screenshot z gry

Przemieszczanie się po świecie dostępnymi pojazdami potrafi bardzo mocno frustrować (jest parę “przyzwoitych” pojazdów, ale sterowanie pozostałymi woła o pomstę do nieba), a jeżdżąc/latając nad pustkowiami nie sposób oprzeć się wrażeniu, że faktycznie… jest tu strasznie pusto. Jasne, tu i ówdzie jest jakaś aktywność do zrobienia, czasem przejedzie obok jakiś samochód albo przy ulicy stać będzie paru nic nie znaczących przeciników. Ale to tyle. Gigantyczne połacie terenu – nawet te z budynkami – są po prostu gołe. Świat w ogólnym rozrachunku świeci pustkami, a odczuwalne jest to zwłaszcza wtedy, gdy ukończymy część dostępnych aktywności – praktycznie poruszamy się po “świecie duchów” pełnym bezdusznych tekstur. Choć na początku się na to nie zapowiada – przejeżdżanie z punktu A do punktu B dość szybko staje się żmudną koniecznością, która niestety skutecznie zachęca do korzystania z opcji szybkiej podróży pomiędzy miastami. I chociaż te akurat wypadają względnie ciekawie, to sam otwarty świat dość słabo zachęca do pogłębionej eksploracji. Drzemiącego w uniwersum i open worldzie potencjału kompletnie tu nie wykorzystano. 

Foto: Bethesda


RAGE 2 – screenshot z gry

Osobiście nie jestem także największym fanem tego, co zrobiono z oprawą graficzną. Choć gra potrafi wyglądać nieźle, zwłaszcza podczas walki jest tu bardzo efektownie, to gdy na spokojnie przyjrzymy się modelom, które tworzą świat – widać pewne niedociągnięcia. Nad mocno eksponowanymi facjatami postaci oraz ich animacjami spuszczę zasłonę milczenia, popastwić można się spokojnie także nad tym, jak prezentuję się budynki, ale i ogólnie cała kolorystyka świata. W teorii – RAGE 2 miał być ekstremalną, pełną barw wizją postapo, miksującą to, co znamy z cześci “pierwszej” z Far Cry: New Dawn. W praktyce – bliżej temu do Mad Maxa (przypadek?), ale bez tego samego “bezwzględnego” zacięcia. Momentami jest bardzo mocno “nijako” i jedynie podczas wspominanego już Przesteru – gra zbliża się do tego, co obiecywano na materiałach przedpremierowych. Suma summarum – gra potrafi wyglądać nieźle, ale tylko momentami. Pod względem audio – mamy dokładnie to samo. Są elementy, które wypadają świetnie (odgłosy broni, ścieżka dźwiękowa, zaskakująco udany polski dubbing!), ale też takie, które szalenie frustrują – nie ładujące się dialogi, problemy ze źródłem dźwięku (słyszymy obok siebie auto, które jest kilka paręset metrów dalej) i tym podobne przewinienia, które nie rujnują doświadczenia, ale i niekoniecznie mu również pomagają. 

Foto: Bethesda


RAGE 2 – screenshot z gry

RAGE 2 oferuje więc fenomenalną walkę, ale we fragmentach pomiędzy kolejnymi starciami – zwyczajnie kuleje. To niemniej bardzo ciekawa, choć stosunkowo krótka propozycja, pokazująca, że strzelanki ze stajni Bethesdy znajdują się obecnie w ścisłej czołówce pod względem mechaniki. Jeżeli to liczy się dla was najbardziej – po grę można śmiało sięgać już teraz. Ale jeśli poczekacie kilka tygodni, aż gra nieco stanieje – nie stracicie aż tak wiele. 

Jeżeli interesuje was to, jak prezentują się obecnie ceny RAGE 2 w polskich sklepach – możecie to sprawdzić klikają w linki poniżej:


Czytaj więcej…

Recenzja RAGE 2. Krzyk wściekłości na całe pustkowia

Zespoły pracujące pod skrzydłami Bethesdy mają smykałkę do strzelanek. Wolfenstein, Prey czy Doom mają system strzelania, który wzbudza jeśli nie zachwyt, to przynajmniej uznanie. Po RAGE 2 – kontynuacji dość przeciętnie przyjętej “jedynki” z roku z …

Źródło: Komputer Świat

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *