"Nikt nie zna prawdziwego Morawieckiego". Autor książki o …

Ajax – Tottenham: skrót półfinału Ligi Mistrzów

FAKT24: Skąd data premiery książki? 20 maja, tydzień przed wyborami. Czy premiera została specjalnie przyspieszona?

Piotr Gajdziński*: Nie. Ten termin był założony od dłuższego czasu. Przedwyborczy okres to najlepszy czas, wtedy ludzie bardziej interesują się polityką i politykami. To dobry termin dla książki opowiadającej o polityku.

Kiedy pan zaczął ją pisać?

We wrześniu 2018 roku.

Pracował pan z Mateuszem Morawieckim w bankowości przez wiele lat. Ile z tego, co znalazło się w książce to informacje, które zdobył pan bezpośrednio od niego?

Współpracowałem z nim intensywnie od 2006 do 2010, gdy byłem rzecznikiem prasowym banku BZ WBK, którego prezesem był Mateusz Morawiecki. Rzecznik siłą rzeczy jest blisko ze swoim szefem. W tej książce jest sporo informacji, które zaczerpnąłem wprost od niego, z pierwszej ręki.

Kiedy rozmawialiście po raz ostatni?

W 2011 lub 2012 roku.

Morawiecki wiedział, że jego były rzecznik pisze o nim książkę?

Wiedział, ponieważ dwukrotnie prosiłem biuro prasowe premiera o rozmowę w sprawie książki. Nie raczyli mi odpowiedzieć.

A dlaczego przez biuro prasowe? Gdy się kogoś zna tyle lat, to można do niego dotrzeć prywatnymi kanałami.

Mateusz Morawiecki jest dzisiaj premierem, nie sądzę, aby odbierał telefony od wszystkich swoich znajomych i droga oficjalna jest drogą najlepszą.

Czyli w ogóle nie próbował się pan skontaktować z nim prywatnie?

Nie.

W takim razie Morawiecki nie wiedział, co pan o nim pisze, dobrze czy źle. Ludzie bogaci i na wysokich stanowiskach mogą sobie pozwolić na sądowe próby zablokowania takich publikacji. Czy ze strony premiera były takie kroki?

Nie było żadnych takich sygnałów, nie wpłynęły żadne pozwy. Nic o tym nie wiem.

Nie wydaje się to panu dziwne? Często politycy próbują blokować książki i inne publikacje na swój temat.

Mogę powiedzieć tyle: chwała Bogu, że nie było tego rodzaju prób. Mogę na to zareagować tylko pozytywnie.

Ostatnie reakcje na pańską książkę pozytywne nie są. Za sprawą prasy nagłośniono wątek, w którym opisuje pan prywatne sprawy premiera dotyczące jego dwójki najmłodszych dzieci.

Ja przecież w „Delfinie” nie zajmowałem się specjalnie życiem prywatnym Morawieckiego. Choć moi rozmówcy udzielili mi wielu informacji na temat jego życia prywatnego, nie opublikowałem znacznej części tych opowieści. Nie chciałem się tym zajmować.

Ale dziećmi akurat się pan zajął.

W moim najgłębszym przekonaniu – które mam dzisiaj i miałem, gdy to pisałem – wątek adopcji dwójki dzieci przez Morawieckiego bardzo dobrze o nim świadczy. To skrajny technokrata, a tutaj zdobył się na rzecz wielką i ja to pochwalam. W całej książce ta informacja zajmuje jedno krótkie zdanie. Mateusz Morawiecki jest osobą publiczną i nie jest to informacja, którą w biografiach się pomija. Nie widzę w tym nic zdrożnego, a przeciwnie: uważam to za bardzo pozytywne działanie Mateusza Morawieckiego.

Niektórzy zadają pytania, czy miał pan zgodę premiera, by pisać o sprawie tak wrażliwej, jak adopcja.

Nie miałem. Do pisania o człowieku parającym się polityką nie potrzeba jego zgody. Chyba, że w Rosji lub na Białorusi.

Czy Morawiecki w gronie swoich współpracowników otwarcie mówił o tej sprawie?

Gdy adoptował dzieci, nie pracowałem już w banku, więc nie umiem na to pytanie odpowiedzieć. Ale znając go – na pewno nie.

A w domu, wśród rodziny?

Z moich informacji wynika, że w domu Morawieckich mówiło się o tym otwarcie i dzieci o tym wiedziały.

Kilka wątków prywatnych w pańskiej książce ociepla Morawieckiego. Uczłowiecza tego – jak pan to określił – technokratę.

Moją intencją nie było ani ocieplanie Morawieckiego, ani jego oczernianie. Do bohaterów moich książek podchodzę obiektywnie, tak jak dziennikarz powinien podchodzić. Zbieram informacje, analizuję je i z nich wyłania się człowiek. Celem tej książki nie było skompromitowanie premiera, ani jego pochwała.

Dlaczego pan tę książkę napisał?

Mateusz Morawiecki jest osobą publiczną, jedną z najważniejszych w Polsce. Jest człowiekiem, który ma wielkie szanse na objęcie schedy po Jarosławie Kaczyńskim i do tego aspiruje. Takie osoby powinny być opinii publicznej znane i to był jedyny cel mojej książki.

Czytam pańską książkę i nie wiem, jakie poglądy ma Mateusz Morawiecki. Konserwatywne? Chrześcijańsko-demokratyczne? Liberalne? Ultraprawicowe? W wypowiedziach jego znajomych pojawiają się sugestie, wskazówki, ale odpowiedź wprost nigdy nie pada. W co wierzy Morawiecki?

Nie wiadomo! Taki właśnie jest Morawiecki. Nikt nie zna prawdziwego Morawieckiego, nie wiem nawet, czy on zna sam siebie. Jego prawdziwe poglądy są tajemnicą.

Proszę powiedzieć mi jednym zdaniem: kim jest Mateusz Morawiecki?

Technokratą, którego najważniejszym celem jest władza.

Władza sama w sobie, czy władza, która jest sposobem na osiągnięcie… No właśnie, czego?

Znalezienie jednoznacznej odpowiedzi jest bardzo trudne. Być może władza ma mu pozwolić osiągnąć to, by Polska była państwem prawicowym, mówiąc umownie.

Jaka jest jego pozycja w PiS? Pisze pan, że jest „podczepiony” pod Jarosława Kaczyńskiego i może zniknąć przy jego pierwszym kaprysie. Ale z drugiej strony, można tak powiedzieć o każdym polityku PiS.

Moi rozmówcy z PiS mówią, że jego pozycja jest słaba. Morawiecki nie jest w partii specjalnie ceniony. Kiedy ludzie w PiS walczyli o władzę, on pracował w bankowości, a w tym środowisku nie budzi to wielkich sympatii. Natomiast Morawiecki jest graczem, którego konkurenci w PiS nie doceniają. On ma za sobą długie życie w korporacji, a korporacja uczy gier, których nie uczy nawet polityka.

Pisze pan, że w 2009 r. – wówczas jeszcze prezes Morawiecki – zdradził znajomym z bankowości swoje największe marzenie: chce być prezydentem Polski. Pańska książka mu w tym pomoże, czy zaszkodzi?

Nie umiem tego ocenić.

Głosowałby pan na niego?

Nie.

„Nie”, ponieważ…?

Nie, bo nie odpowiada mi jego kręgosłup polityczny, skrajnie technokratyczne podejście do władzy i do życia.

Dziękuję za rozmowę.

* Piotr Gajdziński jest byłym rzecznikiem banku BZ WBK i dziennikarzem. Jest autorem licznych biografii, m.in. Wojciecha Jaruzelskiego, Edwarda Gierka i Władysława Gomółki. W 2006 roku wydał też książkę „Anatomia zbrodni nierozliczonej”, w której opisuje wpływy ludzi umocowanych w PRL i komunistycznych służbach na naszą rzeczywistość. 

Przeczytaj też: To Morawiecki kazał umieścić na swojej rejestracji

Z kim imprezował premier? Znajomy zdradza sekret rozmów przy wódce


Czytaj więcej…

"Nikt nie zna prawdziwego Morawieckiego". Autor książki o …

Piotr Gajdziński jest byłym rzecznikiem banku BZ WBK i dziennikarzem. Jest autorem licznych biografii, m.in. Wojciecha Jaruzelskiego, Edwarda Gierka i Władysława Gomółki. W 2006 roku wydał też książkę „Anatomia zbrodni nierozliczonej”, w której opisuje …

Źródło: fakt.pl

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *