Mladenović: Dublet? Dlaczego nie! Na pewno o to powalczymy

Mladenović: Dublet? Dlaczego nie! Na pewno o to powalczymy

ROBERT BŁOŃSKI: Mecz z Lechem kosztował was wiele energii?

FILIP MLADENOVIĆ: Tak, ale kiedy się wygrywa, nie czuć tak dużego zmęczenia jak po porażkach. Satysfakcja jest spora, bo uważam, że zagraliśmy niezłe spotkanie. Wysoko, agresywnie, nie pozwoliliśmy Lechowi na wiele. Taki był plan – dobrze, że szybko strzeliliśmy gola i dzięki temu znowu udowodniliśmy, że grając przeciwko Lechii, każda drużyna będzie mieć problemy. Ale nie ma co za bardzo rozpamiętywać tego spotkania, bo – jak to w piłce – wszystko dzieje się szybko. Kalendarz mamy napięty, gramy co kilka dni. W środę jest mecz w Częstochowie – dalej jesteśmy na swojej drodze, zmierzamy do celu.

Celujecie w tym sezonie w dublet?

Dlaczego nie? Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja i powalczymy. My nie wybiegamy w przyszłość dalej niż do następnego meczu, kroczymy od zwycięstwa do zwycięstwa, wyniki budują pewność. Jeśli za kilka tygodni dalej będziemy mieć na to szansę, to na pewno postaramy się zagrać o najwyższe cele. Do każdego spotkania staramy się być odpowiednio przygotowani i zmotywowani – trudno nam strzelić gola, a z przodu mamy skutecznych piłkarzy. Naszą siłą jest konsekwencja i doświadczenie. Lech ma kreatywnych zawodników: Jevticia w środku, dobrych skrzydłowych i skutecznego napastnika, a przeciwko nam sobie nie pograli. Kluczem do wygranej była drużyna bez słabych punktów.

Świetnie się uzupełniacie i rozumiecie z Lukašem Haraslinem.

Tak musi być i wyglądać nasza współpraca na lewej stronie. Od dawna powtarzałem, że to dobry piłkarz, oby tylko nie miał problemów ze zdrowiem. Mądry, rozumie piłkę, wie, jak się zachować, ustawić, wyjść na pozycję. Dogadujemy się w sprawie stałych fragmentów, w sobotę Lukašowi zabrakło niewiele, by strzelić gola. Tylko ja wiem, jak intensywnie nad tym wszystkim pracujemy.

Jak ważne jest dla was to, że w tym sezonie zbudowaliście w Gdańsku twierdzę? Bilans jedenaście wygranych i cztery remisy mówi sam za siebie.

Ważne. Ciężko jest grać przeciwko Lechii, nie tylko w Gdańsku. Jesteśmy silni, agresywni, zorganizowani w obronie, potrafimy też utrzymywać się przy piłce. Ekstraklasa to trudna liga – dominuje siła fizyczna, przygotowanie motoryczne, w każdym meczu trzeba walczyć. My staramy się dołożyć do tego skuteczność i trochę efektownych zagrań. Nie jesteśmy przypadkowym liderem. W końcu na mecz przyszło prawie 20 tys. kibiców. Czekamy, kiedy stadion się zapełni w stu procentach i jestem przekonany, że do tego też dojdzie. 

Lechia ma bardzo napięty kalendarz.

Dla mnie mecz z Lechem był czwartym w jedenastu ostatnich dniach, bo grałem także w wyjazdowym spotkaniu reprezentacji Serbii przeciwko Portugalii w eliminacjach EURO 2020. Nie jest łatwo wytrzymać fizycznie te wszystkie podróże, itd. Na szczęście wyniki są takie, że zmęczenie szybciej mija.

Czy już można mówić o waszej drużynie: faworyt do mistrzostwa? 

Dziennikarze mogą. Piszcie i mówcie, co chcecie. Ja nie zadeklaruję: „Lechia będzie mistrzem”. Za nami prawie cały sezon, zostało dziewięć kolejek. Wkraczamy w decydującą fazę rozgrywek – krok po kroku idziemy do przodu i mam nadzieję, że dojdziemy do miejsca, do którego zmierzamy od lipca. Ale ja nie wiem, co będzie w poniedziałek. Moja partnerka jest w ciąży – lada moment zostanę tatą Michajło. Nie mogę się doczekać.


Czytaj więcej…

Mladenović: Dublet? Dlaczego nie! Na pewno o to powalczymy

Ja nie zadeklaruję: „Lechia będzie mistrzem”. Za nami prawie cały sezon, zostało dziewięć kolejek. Wkraczamy w decydującą fazę rozgrywek – krok po kroku idziemy do przodu i mam nadzieję, że dojdziemy do miejsca, do którego zmierzamy od lipca. Ale ja …

Źródło: Przegląd Sportowy

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *