Dwóch 14-latków "wykazało się" brakiem rozumu. Rzucali kamienie …

Tottenham otwiera nowoczesny, wielofunkcyjny stadion. Już dziś ...

Środa była trzecim dniem negocjacji strony rządowej ze związkami zawodowymi skupiającymi nauczycieli. W Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” odbyły się dwie tury rozmów, a przed godziną 20 wicepremier Beata Szydło poinformowała o zawieszeniu ich do piątku, do 8 rano. Zapowiedziała też „nowe propozycje” dla związkowców.

Związek Nauczycielstwa Polskiego oraz Forum Związków Zawodowych we wtorek zeszły z głównego żądania 1000 złotych podwyżki do wynagrodzeń zasadniczych. Zamiast tego związkowcy zaproponowali podwyżkę w wysokości 30 procent z wyrównaniem od 1 stycznia 2019 roku oraz uwolnienie dodatku stażowego ponad ustawowy limit określony na 20 procent. Później zaproponowano podwyżkę rozłożoną na dwie tury: 15 procent od 1 stycznia oraz 15 procent od 1 września.

Nauczyciele planują strajk. RAPORT TVN24.PL >>

W czwartek we „Wstajesz i wiesz” w TVN24 rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego Magdalena Kaszulanis odniosła się do prowadzonych rozmów.

– Rozpoczynaliśmy te negocjacje od tego żądania w kwocie 1000 złotych dla wszystkich nauczycieli – przypomniała. Dodała, że „w trakcie kolejnych spotkań pojawiła się nasza nowa propozycja, czyli podwyżka [pensji – przyp. red.] w wysokości 30 procent”.

– Wczoraj zrobiliśmy wieczorem kolejny ukłon w stronę tak naprawdę możliwości budżetowych i zaproponowaliśmy, aby ta 30-procentowa podwyżka była wypłacona w dwóch turach z wyrównaniem od 1 stycznia tego roku i druga część, 15-procentowa, od 1 września – dodała.

Rzeczniczka ZNP wyraziła nadzieję, że zapowiedziana nowa propozycja ze strony rządowej „będzie dotyczyła wzrostu wynagrodzeń zasadniczych, a nie kolejnych dodatków, które wypłacają samorządy”. Wyjaśniała, że „te dodatki są kosztem samorządów, ponieważ samorządy nie otrzymują z budżetu państwa w ramach subwencji oświatowej tych pieniędzy”.

Oglądaj

Rzeczniczka ZNP: zrobiliśmy kolejny ukłon w stronę możliwości budżetowych

Wideo: tvn24
Rzeczniczka ZNP: zrobiliśmy kolejny ukłon w stronę możliwości budżetowych

– Dlatego nam tak bardzo zależy na tym, żeby wzrosły wynagrodzenia zasadnicze – zaznaczyła.

Jak mówiła, „ten wzrost wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli poskutkuje zwiększeniem puli pieniędzy, jakie samorządy otrzymują właśnie z budżetu państwa na prowadzenie szkół, przedszkoli na swoim terenie, więc dostaną więcej pieniędzy na edukację”.

Kaszulanis odniosła się również do wypowiedzi wicemarszałka Senatu Adama Bielana (Porozumienie), jaka padła w środę w „Kropce nad i” w TVN24.

– Jestem przekonany, że bardzo znaczna część tej akcji – którą pan Broniarz organizuje od wielu miesięcy – była zaplanowana już w zeszłym roku w gabinecie Grzegorza Schetyny, jego współpracowników po to, żeby zaszkodzić nam w kampanii wyborczej – mówił Bielan.

Rzeczniczka ZNP oceniła, że „takie komentarze mają na celu odwrócenie uwagi od naprawdę tragicznej sytuacji, jaką mamy dzisiaj w szkołach”.

– Zapraszamy pana Bielana do szkoły, niech powie nauczycielom prosto w oczy to samo i niech porozmawia z nauczycielami. Porozmawia [o tym – przyp. red.], z jakimi oni borykają się problemami, jak usiłują dopiąć swoje domowe budżety i jak po pracy w szkole A biegną do szkoły B – po to tylko, żeby po prostu się utrzymać – tłumaczyła Kaszulanis.

Pytana, na jakie ewentualne ustępstwa ZNP jest gotowy, zaznaczyła: – Nie zmieniliśmy naszego żądania co do wysokości tych podwyżek, bo cały czas mówimy tutaj o 30 procentach.

– Zrobiliśmy ukłon w stronę właśnie tych możliwości budżetowych, proponując rozłożenie tej kwoty na dwie raty – dodała. Jej zdaniem w ten sposób „łatwiej te pieniądze znaleźć być może i zaplanować”.

Podkreśliła, że jest to ze strony ZNP „kolejny ukłon negocjacyjny, ale już ostatni”.

CAŁA ROZMOWA Z RZECZNICZKĄ ZWIĄZKU NAUCZYCIELSTWA POLSKIEGO:

Oglądaj

Cała rozmowa z rzeczniczką ZNP Magdaleną Kaszulanis

Wideo: tvn24
Cała rozmowa z rzeczniczką ZNP Magdaleną Kaszulanis

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz w czwartek w rozmowie z TVN24 również był pytany o ewentualne ustępstwa negocjacyjne ZNP względem stanowiska rządu.

– Gdy mówiliśmy o propozycji podwyżki o 1000 złotych, to pojawiały się codziennie pytania, czy my jesteśmy w stanie zejść w tym procesie negocjacji poniżej, czy jesteśmy w stanie coś nowego zaproponować – mówił.

– Zaproponowaliśmy sytuację taką, która daje nauczycielowi dyplomowanemu kwotę o pięć złotych mniejszą – zaznaczył. Podkreślił, że „po drugiej stronie siedzi partner, który mówi: ‚nie, bo więcej nie ma'”.

– Nie ustępujemy generalnie z naszych kwot, dlatego że przecież pojawiała się propozycja korekty dodatku stażowego, dzisiaj mamy 20 [procent – red.], a miałby on wynosić 40 procent narastająco, więc nie sądzę, żeby tutaj nauczyciele odczuwali ubytki finansowe – ocenił.

Szef ZNP zauważył także, że zgodnie z jedną z propozycji przedstawionych przez stronę rządową „skraca się awans zawodowy o pięć lat, to jest także istotne dla młodych nauczycieli”.

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że oczekiwania były duże czy bardzo duże – także generowane przez nas – ale negocjacje mają to do siebie, że tutaj nie ma jakiegoś krakowskiego targu, tylko są racjonalne działania, przemyślane działania, które mają nas doprowadzić do sukcesu – podkreślił Broniarz.

Oglądaj

"Zdajemy sobie sprawę z tego, że oczekiwania były duże"

Wideo: tvn24
"Zdajemy sobie sprawę z tego, że oczekiwania były duże"

Sławomir Broniarz komentował również słowa wicemarszałka Senatu Adama Bielana.

– To jest dla każdego czytelne, kto nie ma jakiegoś politycznego nakazu dyskredytowania mnie, Związku [Nauczycielstwa Polskiego – przyp. red.] czy całej działalności. Staramy się mówić o tym proteście w kontekście absolutnie braku jakiejkolwiek zależności od partii i innych czynników politycznych – podkreślił szef ZNP.

Jak mówił, „wiemy, jaka jest sytuacja, wiemy, o co możemy być oskarżani”.

– Jak pan Bielan stoi przy kiosku Platformy Obywatelskiej i obserwuje, kto do niego wchodzi, ma do tego pełne prawo. Mnie nie widział tam przez wiele, wiele miesięcy – podkreślił Broniarz.

Dodał, że planowany protest „to jest suwerenna decyzja Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego”.

– Skoro ten protest nie jest tylko protestem nauczycieli ZNP, to rozumiem, że kierownictwo Solidarności uzgadnia to też ze Schetyną – odpowiedział.

Wskazywał też, że „nie ma pretensji, że Piotr Duda [przewodniczący NSZZ „Solidarność” – przyp. red.] jeździ do siedziby PiS-u na Nowogrodzką, nie ma pretensji o spotkania kierownictwa Solidarności z panią minister Anną Zalewską, bo to są jakby działania, które mogą ewentualnie Solidarność przybliżyć do sukcesu”.

– Zarzucanie nam, że my konsultujemy to z kimkolwiek, jest po pierwsze nieprawdą. Po drugie, to jest próba doprawienia nam takiej politycznej „gęby” – oświadczył szef ZNP.

Oglądaj

Szef ZNP o słowach Bielana: próba doprawienia nam politycznej "gęby"

Wideo: tvn24
Szef ZNP o słowach Bielana: próba doprawienia nam politycznej "gęby"


Czytaj więcej…

Dwóch 14-latków "wykazało się" brakiem rozumu. Rzucali kamienie …

Dwóch 14-latków "wykazało się" brakiem rozumu. Rzucali kamienie z wiaduktu prosto w jadące pojazdy! Redaktor Rafał Strzelec Rafał StrzelecRedaktor 04/04/2019 16:54 Przeczytaj poźniej. Zdjęcie z artykułu: Dwóch 14-latków "wykazało się" brakiem …

Źródło: Radio Eska

"Zapraszamy pana Bielana do szkoły, niech powie nauczycielom …

Odniosła się też do słów wicemarszałka Senatu Adama Bielana, który powiedział, że akcja nauczycieli "była zaplanowana w gabinecie Grzegorza Schetyny". – Zapraszamy pana Bielana do szkoły, niech powie nauczycielom prosto w oczy to samo – odparła.

Źródło: TVN24

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *