"Avengers: Endgame" – jak wyglądało ostatnie cameo Stana Lee

"Avengers: Endgame" - jak wyglądało ostatnie cameo Stana Lee

Z jednej strony „Endgame” jest kontynuacją „Infinity war”, jednak o ile w „Infinity war” napięcie i akcja nawarstwiały się, aż do finału, po którym ciężko nam było podnieść się z foteli, tak w „Endgame” będziemy na emocjonalnym rollercoasterze, który przewiezie nas przez bezsilność, śmiech, strach, nadzieję, wściekłość, radość i łzy. Czasami w najmniej oczekiwanych momentach.

Spokojnie, nie zrobię wam tego i temat fabuły „Avengers: Endgame” postaram się obejść jak najbezpieczniejszym łukiem. Prawdopodobnie w recenzje wchodzą tylko ci, którzy są wkręceni w całą serię, ale znam i takich, którzy przygodę z uniwersum Marvela rozpoczęli od „Infinity War”. Na samym początku polecam nadrobić zaległości i chociaż oficjalna premiera już jutro to układanie puzzli Stana Lee, to sama przyjemność. Dlatego zostawicie sobie „Endgame” na sam koniec – dopiero wtedy będziecie mogli w pełni delektować się widowiskową ucztą przygotowaną przez Marvela.

Już sam zwiastun całkiem sporo zdradza. Po tym, jak Thanos usunął z powierzchni wszechświata połowę żywych istot, ci Avengersi, którym udało się przetrwać, będą próbowali znaleźć sposób, aby przywrócić poległych do życia. Taka zapowiedź powinna wam wystarczyć.

Film można byłoby podzielić zarówno według wątków, które opowiadają historię poszczególnych bohaterów jak i z uwagi na zwroty akcji, którymi nowa produkcja jest przepełniona od pierwszej do ostatniej minuty. Moim zdaniem najważniejsze są jednak dwie wypowiedzi, które padają z ust głównych bohaterów – to one wytyczają zupełnie różne tempo produkcji i wpływają na zmianę ich postaw. Pierwszym z nich jest hasło „Nie dawaj mi nadziei”, drugim „Za wszelką cenę”. Brzmi pompatycznie i wzniośle? Może i tak, ale po seansie i w jedno i w drugie uwierzycie tak samo, jak i oni.

Twórcy „Avengersów” mogliby prowadzić szkołę o tym, jak robić dobre blockbustery, bo tym właśnie jest cała filmowa seria. Jednak w ostatniej części przeszli samych siebie. Żarty trzymają poziom, sceny walk to majstersztyki, od których trudno oderwać wzrok, efekty specjalne przechodzą granice wyobraźni, a dodatkowo tak duża dawka emocji związana ze stratą bliskich sprawia, że jest to najbardziej wiążący widza z bohaterami film Marvela.

Świetnym zabiegiem było pokazanie ludzkiej strony superbohaterów poprzez żałobę. Po tym, jak połowa ludzkości rozpłynęła się w powietrzu oni również stracili bliskich i także przeżywają stratę. Dlatego można mieć pretensję, że początek filmu jest zbyt ckliwy, dłuży się i mógłby być dużo bardziej dynamiczny, ja jednak uważam, że uczucie bezsilności i braku nadziei nie mogło być przedstawione w skrócie, gdyż zwyczajnie nie byłoby to autentyczny, a każda terapia potrzebuje trochę czasu. Ale spokojnie, na akcje i to nie jedną i nie trzy, jeszcze będzie miejsce.


Avengers: Endgame


Foto:
Disney / Materiały własne artysty

W najnowszych Avengersach w dużej mierze chodzi też o starcie z własnymi lękami. U tytułowych superbohaterów zaczyna się to od braku nadziei. Większość z nich nie chce nawet o niej słyszeć i neguje jej istnienie, gdyż zawiodła zbyt wiele razy. Kiedy w pewnym momencie, słyszymy głośne „Nie dawaj mi nadziei!” sami zaczynamy zastanawiać się, czy jakaś faktycznie jeszcze została.

Bardzo intymne podejście do bohaterów sprawiło, że przywiązujemy się do nich jeszcze bardziej, chociaż wydawało się, że już bardziej się nie da. Trudne walki rozgrywają się w trakcie rozmów, które bolą wszystkich wokół, a sentymenty mogą okazać się największym zagrożeniem podczas podróży Avengersów. Ale żeby nie było tak miło, ulubieńcy zaczynają grać nam na nerwach, a ci, którzy zwykle stali w drugim lub trzecim szeregu – wysuwają się na pierwszy plan. Nie dajcie zwieść się spojlerom krążącym w sieci od miesięcy. Zaskoczeń i tak wam nie zabraknie. Niektóre ciosy sami będziecie musieli przyjąć na klatę.

Ta niby dłużąca się część, pokazywanie pracy nad sobą i własną żałobą każdego z bohaterów jest doskonałym zabiegiem, do którego bracia Russo przywiązali dużą wagę. Dzięki temu widz emocjonalnie angażuje się w każdego z nich, bo każdy stracił wiele, a może stracić jeszcze więcej. Stąd kolejne sceny nafaszerowane mocnymi zwrotami akcji.

Niedosyt czuję tylko w przypadku postaci Kapitan Marvel i to już nie tylko w samych Avengersach, ale również w filmie jej dedykowanym. Odgrywa w końcu jedną z kluczowych ról, będąc jedną z najpotężniejszych postaci we Wszechświecie. Jej potencjał został pokazany trochę powierzchownie.


Avengers: Endgame


Foto:
Disney / Materiały własne artysty

Niejednokrotnie utwierdzałam się w przekonaniu, że 3D nie jest mi do szczęścia potrzebne i kino w klasycznym rozumieniu zupełnie wystarczy. Jednak „Avengers: Endgame” to film, dla którego warto ustawić się w kolejce do IMAXa. I bez technologii zrobi na was ogromne wrażenie, ale dryfowanie między ławicami gwiazd z Tonym Starkiem, to zupełnie inne przeżycie. Cały film jest kręcony pod technologię 3D, dlatego trwający ponad trzy godziny seans, naszpikowany jest efektownymi scenami, które długo pozostaną w waszej pamięci.

Z kolei jeśli chodzi o efekty specjalne – powiedzieć, że są wybitne to za mało. Dawno nie widziałam czegoś równie fascynującego, zwłaszcza jeśli chodzi o sceny w kosmosie oraz sceny walki. Ponadto sposób animacji postaci jest niewiarygodny. Kolejny dowód na to, że dla gości ze studia Disney nie ma rzeczy niemożliwych.

Jeśli na film wybieracie się z obawami o to, jak finałowa odsłona ma zamiar spiąć 22 filmy, które składają się na świat Marvela, to jest to zrozumiała obawa. Twórcy „Endgame” zrobili to w 3 godziny, co i tak jest dużym wyczynem, ale czy wyszli z planem w 100 procentach wykonanym? Nie powiedziałabym. Natłok wątków, które miały swój początek chociażby w 2012, skomplikowane relacje między bohaterami, drobnostki, na których trzeba się skupiać sprawiały, że chwilami miałam ochotę zatrzymać film i zastanowić się nad labiryntem, w który weszłam kilka lat temu. Z drugiej strony – jest to czysta fanowska przyjemność, która przez trzy godziny będzie pobudzać waszą wyobraźnię, napinać wszystkie mięśnie i przyjemnie męczyć zwoje mózgowe. Wychodząc z seansu będziecie usatysfakcjonowani i oszołomieni tym, co właśnie obejrzeliście. Trzeba powiedzieć głośno, że braciom Russo udało się z godnością zakończyć historię pewnego świata, w który uwierzyły miliony.


Avengers: Endgame


Foto:
Disney / Materiały własne artysty

„Avengers: Endgame” nie musi być uznany za najlepszy film z serii, ale z pewnością wykonał ogromną robotę, która rozwija cały gatunek historii superbohaterów. Czy to wystarczy, aby nazwać go przełomowym? To się okaże, bo to, że produkcja zaliczy finansowy sukces, jest raczej oczywiste. Była to wielka przyjemności, do której wrócę jeszcze nie raz.

Avengers: Endgame: 9/10


Czytaj więcej…

Jaka przyszłość czeka filmy Marvela po "Avengers: Endgame"?

Szef Marvel Studios zapowiedział, że film "Avengers: Endgame" w pewnym sensie będzie zakończeniem tego, do czego przyzwyczaili się fani filmów MCU. I rzeczywiście tak jest. 4. część "Avengers" zamyka pewien rozdział w historii całego uniwersum.

Źródło: Antyradio.pl

Piękny koniec opowieści, którą pokochały miliony – recenzja "Avengers: Endgame"

Z jednej strony "Endgame" jest kontynuacją "Infinity war", jednak o ile w "Infinity war" napięcie i akcja nawarstwiały się, aż do finału, po którym ciężko nam było podnieść się z foteli, tak w "Endgame" będziemy na emocjonalnym rollercoasterze, który przewiezie …

Źródło: Noizz

Avengers: Endgame – przed seansem zrób powtórkę serii MCU na VoD

Avengers: Koniec gry jest podsumowaniem 11 lat trwania Kinowego Uniwersum Marvela. Dla wielu fanów jest to wielkie wydarzenie, które będzie zwieńczeniem ponad dekady ich kinowej przygody z bohaterami MCU. Kinowe Uniwersum Marvela liczy 21 …

Źródło: naEKRANIE.pl

Avengers: Endgame już w kinach. Jak rozwijało się to uniwersum? Co warto wiedzieć?

Dziś w kinach można obejrzeć już Avengers: Endgame. To 22. film superbohaterski od Marvela wchodzący w skład tzw. MCU (Filmowe Uniwersum Marvela). To wielki finał podsumowujący wszystkie poprzednie przygody bohaterów. Filmy Marvela biją …

Źródło: Dziennik Zachodni

"Avengers: Endgame" – jak wyglądało ostatnie cameo Stana Lee

Wśród nich są między innymi sceny po napisach oraz występy gościnne Stana Lee – człowieka, bez którego nie byłoby Marvel Comics. Chociaż twórca zmarł pod koniec 2018 roku, twórcom "Avengers: Endgame" udało się nagrać jego ostatnie cameo.

Źródło: Antyradio.pl

Recenzje Avengers Endgame są jednoznaczne – mamy hit

Endgame dobrze poradził sobie także w serwisie Metacritic, gdzie aktualnie może pochwalić się Metascore na poziomie 78 punktów na 100 wyliczonych z próby 36 artykułów (Metascore pierwszych Avengers to 69 punktów, Czas Ultrona – 66 punktów, …

Źródło: gry-online.pl

"Avengers: Endgame” pobił rekordy w sprzedaży biletów

”Avengers: Endgame” jest jednym z najbardziej wyczekiwanych filmów w 2019 roku. Produkcja Marvela osiągnęła rekordowe wyniki sprzedaży na całym świecie. Głosuj. Głosuj. Podziel się. Opinie. Jest zwiastun czwartej części Avengersów! Film "Avengers: …

Źródło: Wirtualna Polska

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *